Gdy goście zostają na noc, stół do jadalni często zamienia się w dodatkowe łóżko. Znam to z autopsji – rozkładana kanapa w salonie to podstawa, ale gdy śpi na niej dwoje dorosłych, przestrzeń dzienna znika. Dlatego warto zainwestować w mebel, który łączy funkcje. Na rynku są stoły z rozkładanym blatem, które po złożeniu tworzą płaską powierzchnię, na której można położyć materac piankowy. Ja mam taki model, a pod spodem trzymam cienki materac piankowy zwinięty w rulon. Gdy przyjeżdżają znajomi, w ciągu pięciu minut przygotowuję dodatkowe miejsce do spania, a stół po złożeniu wraca do roli jadalnianego mebla. To elastyczność, która ratuje w kryzysowych sytuacjach.
Salon w stylu prowansalskim to pole do popisu dla miłośników naturalnych tkanin i stonowanych barw. Uwielbiam łączyć lniane zasłony z grubymi, bawełnianymi pledami w kratkę. W jednym z mieszkań zestawiłam białą kanapę z funkcją spania z dwoma fotelami w odcieniu suszonej lawendy. Kanapa ta ma mechanizm DL, który rozkłada się jednym ruchem – idealne, gdy późnym wieczorem wpada niespodziewana wizyta. Na co dzień służy jako wygodne siedzisko, a po rozłożeniu zapewnia 140 cm szerokości snu. Do tego dodałam stolik kawowy z surowego drewna, porysowany i niedoskonały, ale właśnie przez to pełen charakteru. Na nim postawiłam gliniany dzbanek z suszonymi ziołami. Goście często pytają, czy to tylko dekoracja, a ja odpowiadam, że w prowansji nawet suszona lawenda pachnie intensywniej.
W przedpokoju, który zwykle jest najmniejszym pomieszczeniem w mieszkaniu, lustra dekoracyjne to absolutny must-have. Pracowałam nad aranżacją dla singla, który miał dwadzieścia pięć metrów, a przedpokój był tak wąski, że ledwo dało się w nim obrócić z torbą na zakupy. Zawiesiliśmy długie, wertykalne lustro na drzwiach szafy, a dodatkowo małe okrągłe na ścianie naprzeciwko. Efekt? Przedpokój przestał przypominać korytarz w pociągu, a stał się przedłużeniem salonu. Klient docenił, że może sprawdzić całą sylwetkę przed wyjściem, a ja dodałam jeszcze lampę z ciepłym światłem skierowaną w stronę lustra – odbicie robiło wrażenie drugiego okna. W takich małych przestrzeniach ważne jest, żeby nie przesadzić z ilością ram – lepiej postawić na jedno duże lustro niż trzy małe, które tylko rozbijają wzrok i tworzą chaos.
Pamietam ten dzien, kiedy po raz pierwszy stanelam przed pusta sypialnia w naszym nowym mieszkaniu. Trzy na trzy metry, okno na poludnie i ta potezna sciana, ktora az prosila sie o porzadna szafe do garderoby. Problem w tym, ze mielismy dwoje dzieci, kazde z wlasnym stosem ubran, a do tego moja kolekcja zimowych pledy i maz z jego dwudziestoma parami butow. Szafa do garderoby miala byc naszym wybawieniem, ale balam sie, ze skonczy jak u mojej siostry – wiecznym chaosem i gora rzeczy na krzesle. Zdecydowalam sie na system modulowy, ktory pozwolil mi wygospodarowac osobna strefe dla kazdego domownika. Do tego dodalam polki na posciel i dwa kosze na brudy. Efekt? Po roku uzytkowania nadal sie usmiecham, wchodzac do sypialni.
Kolejny problem, który często się pojawia, to brak miejsca na przechowywanie, szczególnie w małych mieszkaniach. Lustra dekoracyjne mogą pomóc także tutaj, jeśli wybierzesz model z wbudowaną półką lub szafką. Miałam klientkę, która miała w sypialni łóżko z pojemnikiem na pościel, ale wciąż brakowało jej miejsca na kosmetyki i biżuterię. Zaproponowałam jej lustro z wąską szafką pod spodem – wyglądało jak designerski mebel, a pomieściło wszystkie drobiazgi. Do tego dołożyłyśmy wersalkę w salonie, która po rozłożeniu dawała gościom wygodne spanie, a całość uzupełniłyśmy jednym dużym lustrem na ścianie, które scalało wnętrze. Dzięki temu nawet gdy przyjeżdżała rodzina z dziećmi, mieszkanie nie sprawiało wrażenia zagraconego – odbicie odwracało uwagę od rzeczy, które mogłyby przytłaczać.
Kiedy myślę o lustrach dekoracyjnych w sypialni, od razu przypomina mi się historia mojej przyjaciółki, która miała wąską sypialnię – ledwo zmieściła łóżko z pojemnikiem na pościel i szafę. Narzekała, że czuje się klaustrofobicznie, szczególnie gdy na noc przyjeżdżają rodzice i śpią na wersalce w salonie. Doradziłam jej wiszące lustro nad komodą, ale nie takie małe – wybrałyśmy owalne, z szeroką ramą w kolorze dębu. Odbijało światło z lampki nocnej i sprawiało, że sufit wydawał się wyższy. Dodatkowo postawiła na nim kilka świec i małą doniczkę z sukulencją – i nagle ta sypialnia stała się przytulnym azylem, a nie ciasną klitką. Lustro dekoracyjne w tym przypadku pełniło rolę zarówno praktyczną – do sprawdzania stylizacji przed wyjściem – jak i estetyczną, bo zmieniało proporcje pomieszczenia bez ingerencji w ściany.
W salonie postawiłam na wersalkę z second handu. Kosztowała trzysta złotych, a tapicerka welurowa w kolorze musztardowym dodała charakteru całemu wnętrzu. Welur łatwo czyścić, co przy domowych zwierzętach ma znaczenie. Wersalka rozkłada się na płasko, więc sprawdza się też jako dodatkowe łóżko dla gości. W ciągu dnia siedzimy na niej z kubkiem herbaty, wieczorem oglądamy filmy. Jeden mebel, dwie funkcje. Przy małym metrażu to podstawa. Zamiast kupować osobno sofę i łóżko, wybierz jeden wielofunkcyjny element.