New

Pamiętaj jednak, że tapeta to nie tylko ozdoba. W jednym z mieszkań, które urządzałam, właścicielka miała małe dzieci i obawiała się, że wzór szybko się zniszczy. Poradziłam jej zmywalną tapetę winylową w drobne kropki. Po roku użytkowania – żadnych plam, a dziecięce rysunki zmyły się gąbką z wodą. W salonie połączyłyśmy ją z kanapą z funkcją spania, która ma pojemnik na pościel. Dzięki temu, gdy rodzina przyjeżdża na weekend, nikt nie śpi na podłodze. Tapety we wnętrzach to także świetny sposób na wydzielenie stref w otwartej przestrzeni. W kuchni-aneksie położyłam tapetę z imitacją cegły – od razu widać, gdzie kończy się gotowanie, a zaczyna jadalnia.

Materiał, z którego wykonane są krzesła, ma ogromne znaczenie dla trwałości. Unikaj tanich płyt wiórowych laminowanych, które po roku zaczynają pękać. Lepiej postawić na drewno dębowe, bukowe lub metal malowany proszkowo. Do tego tapicerka – welur jest modny, ale jeśli masz małe dzieci, lepiej sprawdzi się skóra ekologiczna lub tkanina z powłoką antyplamową. W jednym z projektów poleciłam klientce krzesła z siedziskiem z wikliny syntetycznej – wytrzymały pięć lat bez śladów użytkowania, a przy tym świetnie pasowały do stylu boho. Pamiętaj też o nóżkach – te z filcowymi podkładkami nie rysują podłogi, co docenisz, gdy będziesz przesuwać krzesła po parkiecie.

Kiedy odwiedzają mnie przyjaciele, rozkładam kanapę z funkcją spania, którą kupiłam w komplecie z tapicerką welurową. Welur jest przyjemny w dotyku, ale przy podłodze drewnianej trzeba uważać, bo nóżki mebla mogą ją porysować. Dlatego pod każdą nogę podkleiłam filcowe nakładki, a przy rozkładaniu zawsze sprawdzam, czy mechanizm nie zahacza o deskę. Mechanizm DL w tej kanapie działa płynnie, ale wymaga delikatności, szczególnie gdy podłoga jest nowa i jeszcze nie przyzwyczaiła się do codziennego użytku.

Tapicerka welurowa na kanapie to piękna rzecz, ale potrafi chłonąć zapachy. Po kilku miesiącach czuć na niej resztki kawy i potu. Dlatego dwa razy w tygodniu używam spreju do tkanin z olejkiem cytrynowym – odświeża i nie niszczy materiału. Podobnie robię z zasłonami – tu sprawdza się mgiełka lawendowa, która działa relaksująco wieczorem. Świece i zapachy do domu to nie tylko dekoracja, ale też praktyczne narzędzie do maskowania niechcianych woni. W kuchni, po smażeniu ryby, zapalam świecę z grejpfrutem na 10 minut – neutralizuje tłusty posmak w powietrzu. Ale uwaga – nigdy nie zostawiam jej bez nadzoru, bo w małym mieszkaniu ogień szybko się rozprzestrzenia.

Kiedyś sądziłam, że dobra świeca musi kosztować majątek. Dopiero z czasem odkryłam, że klucz leży w składzie wosku i rodzaju knota. Świece sojowe palą się dłużej i równiej niż parafinowe, a przy okazji nie wydzielają szkodliwych substancji. Moja ulubiona to ta w szklanym kubeczku z woskiem kokosowym – wystarczy 30 minut, by cały salon pachniał jaśminem. Ale uwaga – w małym mieszkaniu łatwo przegiąć z ilością. Gdy zapalę dwie świece naraz, zapach staje się duszący. Dlatego trzymam się zasady: jedna świeca na pokój, a jeśli goście przychodzą na noc, gaszę ją wcześniej, by nie drażnić wrażliwych nosów. Świece i zapachy do domu to nie wyścig, a subtelna gra zmysłów – lepiej postawić na jakość niż na ilość.

Z perspektywy czasu widzę, że kluczem do udanej przestrzeni była rezygnacja z pustych dekoracji na rzecz mebli, które pracują na dwa etaty. Wersalka, która przez większość czasu jest kanapą, a wieczorem zamienia się w wygodne łóżko, to inwestycja, która zwraca się wielokrotnie. Mechanizm DL działa bezgłośnie, a materac piankowy nie odkształca się nawet po kilku miesiącach użytkowania. Jeśli ktoś pyta mnie o radę, zawsze mówię: sprawdź, czy sofa ma pojemnik na pościel i czy stelaz listwowy jest wytrzymały. Bez tego taras szybko przestanie być miejscem relaksu, a stanie się kolejnym pomieszczeniem do sprzątania.

Zapach to pierwsza rzecz, którą wyczuwamy po przekroczeniu progu. I choć często skupiamy się na meblach i kolorach ścian, to właśnie woń decyduje o tym, czy czujemy się u siebie. W moim 38-metrowym mieszkaniu testowałam już chyba wszystko – od olejków eterycznych po kominki zapachowe. Najbardziej jednak polubiłam świece i zapachy do domu, które potrafią zmienić nawet ciasną kawalerkę w przytulny kąt. Problem pojawia się, gdy brakuje miejsca na stolik kawowy, a każdy centymetr blatu jest na wagę złota. Wtedy zamiast wielkich świec w szklanych pojemnikach stawiam na małe, woskowe kostki do topienia. Działają subtelniej, a przy okazji nie zajmują przestrzeni. W małym metrażu każdy detal ma znaczenie, dlatego wybieram zapachy, które nie przytłaczają, a jedynie dopełniają wnętrze.

Problem z małymi metrażami to wieczne pytanie: jak pomieścić wszystko, nie tracąc na estetyce? Moja sypialnia ma ledwie 10 metrów, ale udało się wstawić łóżko z pojemnikiem na pościel. Wybrałam je w odcieniu antracytowym, bo ciemna rama optycznie zmniejsza mebel, a jasna pościel w kolorze ecru dodaje lekkości. Gdy brakuje miejsca na szafę, takie łóżko ratuje sytuację. Pościel, koce, zimowe swetry – wszystko ląduje w pojemniku. Kolory we wnętrzach w tym przypadku to gra kontrastów: ciemne dno, jasna góra. Do tego na ścianie za wezgłowiem postawiłam na pastelowy róż – matową farbę, która nie odbija światła. Efekt? Pokój wydaje się większy, a wieczorem staje się przytulną kryjówką.

Location

64 Rue Du Chateau,Tennessee